Cała ta
historyka Alexis’a, którą wymyślił na poczekaniu wprawiła mnie o mętlik w
głowie. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć, co mam powiedzieć
Marc’owi i jak zachować się w towarzystwie państwa Sánchez. Oczywiście nie
zdecydowałam czy tam w ogóle pojadę, ale musiałam przeanalizować każdy możliwy
scenariusz.
W dodatku
Leonardo zamęczał mnie swoimi żalami i histeriami, w które co chwilę wpadał.
Skończyły mi się chusteczki higieniczne i wyszłam na chwilę z mieszkania, by
zrobić podstawowe zakupy w pobliskim małym sklepie. Kiedy wróciłam, Leo stał z
założonymi na torsie rękoma i spoglądał na mnie spod byka.
- O co chodzi?
– wyminęłam go w drzwiach i weszłam do kuchni.
- Kiedy
zamierzałaś mi powiedzieć, że dostałaś maila z uczelni? – o mało nie zadławiłam
się własną śliną, ale zachowałam pokerową twarz. – No? Słucham.
- Nie chciałam
Cię zamartwiać swoimi problemami. Sam masz ich ostatnio wiele, więc wolałam o
tym nie wspominać.
- Jakimi
problemami? Nie odczytałaś tego maila, więc nie wiesz jaką dostałaś odpowiedź.
– ponownie zatarasował mi drogę, kiedy chciałam wejść do salonu.